Oszołomione Tygrysy po zderzeniu z Młotami

22 kwietnia 2018

W rozegranym w sobotę 21 kwietnia, meczu czwartej kolejki Topligi, Hammers Łaziska Górne, w swoim pierwszym domowym spotkaniu, zwyciężyli nad Kraków Tigers 20:0. Tym samym utrzymali się na drugim miejscu w grupie południowej, posiadając taki sam dorobek punktowy co Mustangs Płock.

W sobotnie popołudnie na stadionie Polonii Łaziska w Łaziskach Górnych, miejscowe Młoty gościły Tygrysy z Krakowa, w ramach czwartej kolejki najwyższej klasy rozgrywkowej, Topligi. Dla gości było to niezwykle istotne spotkanie, by móc nawiązać walkę o najwyższe miejsca w grupie południowej. Po porażce z Mustangs Płock, krakowianie pragnęli udowodnić, że są w stanie prezentować solidny, mocny i przede wszystkim skuteczny futbol. Choć do Łazisk Górnych nie pojechało aż sześciu podstawowych zawodników, którzy stanowią o jakości zespołu: Adrian Bartosz (FB), Mieszko Łabuz (RB), Maciej Ginalski (LB), Jędrzej Jędrzejewski (LB), Wojciech Korba (LB), Wincenty Sołecki (DL). Natomiast Hammers, będąc niezadowolonymi, pomimo zwycięstwa z Zagłębiem Steelers Interpromex, chcieli równie wymiernej poprawy w formacji ofensywnej, która dwa tygodnie temu zdołała tylko raz zameldować się w polu punktowym przeciwnika. Ponadto, było to pierwsze starcie w tegorocznym sezonie na ich własnym stadionie, więc marzyli o rozpoczęciu pozytywnej kampanii na ich ziemi.

Pierwsza kwarta była daleka od perfekcji po obu stronach. W przeciągu pierwszych 12 minut żadna z formacji ofensywnych nie potrafiła zdobyć pierwszej próby, jak również wyegzekwować skutecznego podania. Zarówno Dominik Niedziela jak i Adrian Pomietło wyraźnie przerzucali swoich skrzydłowych lub kierowali piłki w bezpańską strefę. To też dawało okazję do wykazania się formacjom defensywnym. Michał Kasiński i Łukasz Kuroś mogli zanotować po jednym przechwycie, gdyby tylko lepiej złożyli się do złapania futbolówki lecącej prosto w ich kierunku. Obie formacje atakujące starały się przetrzebiać szyki obronne po akcjach biegowych środkiem lub obiegając linię wznowienia akcji, jednak bezskutecznie. Obrońcy byli świetnie zorganizowani, przygotowani na wszelkie rozwiązania i nie pozwolili przeciwnikowi na zameldowanie się choćby na ich połowie boiska.

 

W porównaniu do spotkania z Mustangs, każdy z młodych zawodników zrobił jednak postęp. Porażki nigdy nie są niczym przyjemnym. Każdy wie nad czym pracować i o ile będziemy potrafili wyciągać wnioski to zmartwień będzie ubywać.
Rafał Kozieł, trener główny Kraków Tigers

 

W drugiej kwarcie nadal przeważały defensywy. Wojciech Sojka z Hammers już na otwarcie powalił za linią wznowienia akcji, rozgrywającego Adriana Pomietło, a Piotr Watrak zanotował przechwyt, po którym przebiegł 8 jardów i po raz pierwszy w tym spotkaniu gospodarze zameldowali się z ofensywą na połowie Tygrysów. Nadaną szansę wykorzystali w najlepszy możliwy sposób. Najpierw świetnym, 15-jardowym biegiem popisał się Damian Suchanek, który w tym spotkaniu zastępował nieobecnego Daniela Kulawiaka. Powstrzymany został dopiero w ostatniej chwili, na cztery jardy przed polem punktowym przez Michała Pecia. Niestety, krakowianie nie ustrzegli się straty pierwszych punktów, bo już w kolejnej akcji podobnym biegiem, lecz w drugą stronę popisał się Konrad Kondraciuk i to on stał się autorem pierwszego przyłożenia Młotów. Próba podwyższenia spaliła na panewce, po źle wykonanym snapie przez centra, który przerzucił holdera, który zdołał tylko nakryć futbolówkę swoim ciałem, unikając poważniejszej straty.

Niestety, przyjezdni nadal nie potrafili znaleźć skutecznej recepty na dobrze poukładaną obronę gospodarzy. Jedyną pierwszą próbę zdobyli po blisko 15-jardowym podaniu Pomietło do Grzegorza Maksymowskiego, lecz był to jedynie przebłysk bez większych konsekwencji. Rozgrywający zanotował jeszcze jeden przechwyt pod koniec pierwszej połowy, kiedy to piłka trafiła łupem Bartłomieja Syryjczyka. Pomimo, że Młoty nabrały nieco wiatru w żagle po przyłożeniu, to zdołali zdobyć jedynie dwukrotnie pierwsze próby po 10-jardowej akcji podaniowej do Karola Szczepka i biegu Suchanka. Ponadto, Dominik Niedziela odnotował jeden przechwyt autorstwa Mariusa Rongve.

W trzeciej kwarcie efektowną akcją popisał się znów Konrad Kondraciuk, który kompletnie nie pilnowany w środkowej strefie za linią wznowienia akcji, zdołał uciec do bocznej strefy boiska i wzdłuż linii bocznej, omijając jednego z obrońców, pomknąć do strefy punktowej. 80-jardowa akcja została jednak cofnięta, po tym jak sędziowie dopatrzyli się bloku w plecy ze strony Dawida Janika. Choć Sebastian Botor (który zmienił na pozycji rozgrywającego Niedzielę) na spółkę z Kondraciukiem i Suchankiem robili wszystko co mogli, aby rozbiegać defensywę rywala to ostatecznie popełnili błąd i stracili posiadanie.

Po bezbarwnej trzeciej odsłonie, kibice mieli nadzieję na więcej emocji w ostatnich 12 minutach i doczekali się. Sławomir Wojtynek zanotował drugi sack sobotniego popołudnia, a Konrad Kondraciuk w kolejnej serii ofensywnej rozpoczął od świetnego, ponad 10-jardowego biegu, który ustawił piłkę na 10 jardów przed strefą końcową. Akcja biegowa Wojciecha Wilczaka przesunęła ją o kolejne pięć, aby w kolejnej fazie najpierw złapać flagę za false start, a później stracić piłkę po fumble, po bardzo złym przerzuceniu piłki do biegacza wzdłuż linii wznowienia akcji. Futbolówka została przejęta przez obronę Tigers, lecz formacja ofensywna wciąż nie potrafiła wykorzystać nadanych szans. Adrian Pomietło popełnił kolejny przechwyt po złapaniu piłki przez Jakuba Cieślaka.

Dominik Niedziela wrócił na murawę, aby zrekompensować się za fatalny początek. Po odzyskaniu posiadania już w pierwszej akcji podał do Kondraciuka, który świetnie zgubił obrońcę w kryciu i znów biegiem wzdłuż linii bocznej, tym razem nie popełniając błędu, pomknął prosto po 35-jardowe przyłożenie. Równie skuteczne okazało się podwyższenie, jednak nie po kopnięciu, a akcji biegowej w wykonaniu Damiana Suchanka. To wyraźnie wpłynęło na morale drużyny przyjezdnych, a gospodarzom pozwoliło uwierzyć w swoje umiejętności. Kolejne serie stały się nie tylko skuteczne, ale regularne i konsekwentne. Suchanek na zmianę z Kondraciukiem zdobywali kolejne pierwsze próby, co doprowadziło do jeszcze jednego przyłożenia w samej końcówce. Tym razem, po tzw. QB sneak Niedzieli, który zakończył swój występ z 12-punktowym dorobkiem, pomimo bardzo słabego początku.

- Na pewno warto pochwalić tutaj całą formację defensywną, która nie pozwoliła Tigers na zdobywanie pierwszych prób i szybko neutralizowali ich serie. Po raz kolejny zagrali perfekcyjne zawody zgodnie z założeniami taktycznymi. Natomiast ofensywnie było bardzo źle do, tak naprawdę, przedostatniego posiadania. Tutaj musi działać wszystko jak w zegarku, a pojedyncze błędy i częsta niefrasobliwość nie pozwalały nam nabrać odpowiedniego rytmu. Występ poniżej oczekiwań, aczkolwiek na pewno lepszy niż przeciwko Zagłębiu Steelers. Oczywiście, na pewno brakowało w składzie Daniela Kulawiaka, choć Damian Suchanek godnie go zastąpił, pomimo że to jego pierwszy sezon. - podsumowuje Aksel Kocyła, trener główny Hammers Łaziska Górne.

- Atak jest jak zegar w którym wszystkie tryby muszą perfekcyjnie funkcjonować. Kiedy wymieni się najważniejsze tryby, nowe muszą się dotrzeć. Nasza ofensywa potrzebuje czasu, żeby zacząć zdobywać punkty. To bardzo zdolna grupa w którą cała nasza organizacja pokłada duże nadzieje. Wszyscy szczerze wierzymy, że jeszcze w tym sezonie kibice będą z nich dumni. Jesteśmy bardzo zadowoleni z gry linii defensywnej, która kolejny raz była najlepszą formacją w drużynie. W porównaniu do spotkania z Mustangs, każdy z młodych zawodników zrobił jednak postęp. Porażki nigdy nie są niczym przyjemnym. Każdy wie nad czym pracować i o ile będziemy potrafili wyciągać wnioski to zmartwień będzie ubywać.- analizuje Rafał Kozieł, trener główny Kraków Tigers. - Wbrew temu, na co wskazuje wynik, przez większość czasu mecz był wyrównany. Szczegóły zadecydowały, że w decydujących momentach to Hammers, którym serdecznie gratulujemy, byli lepsi. - dodaje.

Hammers Łaziska Górne – Kraków Tigers 20:0 (0:0; 6:0; 0:0; 14:0)

II kwarta
6:0 – przyłożenie Konrada Kondraciuka po 5-jardowej akcji biegowej

IV kwarta
14:0 – przyłożenie Konrada Kondraciuka po 40-jardowej akcji po podaniu Dominika Niedzieli (podwyższenie Damiana Suchanka po akcji biegowej)
20:0 – przyłożenie Dominika Niedzieli po 5-jardowej akcji biegowej

MVP meczu: Konrad Kondraciuk (Hammers Łaziska Górne)

Widzów na meczu: 300

Jakub Kaczmarek
j.kaczmarek@plfa.pl
Biuro Prasowe PLFA